Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polecamy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polecamy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 czerwca 2017

ACZkolwiek - kocham życie!

Niedawno wpadła mi w ręce bardzo dobra książka. Taka nietypowa zdobycz z rowerowej wycieczki. Po pierwsze urzekła mnie jej okładka. Taka bajkowa i tajemnicza. Potem przeczytałam pierwszą stronę tej książki i przepadłam. Po prostu to było piękne. Podziałało na mnie bardzo inspirująco i chciałam się koniecznie dowiedzieć kto to napisał i czytać te słowa jeszcze raz i jeszcze raz. Chyba to dla tej pierwszej strony kupiłam tą książkę.

Autorką książki jest Asia Czapla, młoda, ambitna dziewczyna, chora na rdzeniowy zanik mięśni. Opisuje ona swoje życie, walkę z chorobą, swoje wzloty i upadki. Ogromne wrażenie zrobiła na mnie siła tej dziewczyny. I nie chodzi tu o to, że choćby się waliło i paliło, Ona przyjmuje wszystko ze spokojem ducha i uśmiechem na twarzy. Ona upada i podnosi się. To na tym polega siła. Ta książka to świadectwo, że trzeba o siebie walczyć. W opisy codzienności wplecione są bardzo mądre słowa. Między innymi to, że to kondycja naszego umysłu warunkuje zdolność życia pełną piersią. Nasze ciało, ułomności nie mają nic z tym wspólnego. Liczy się głowa.


Dla mnie ta książka jest wielkim motywatorem. Pokazuje, że świat jest piękny, daje nam dużo możliwości i to my decydujemy jak go wykorzystamy. Czasem doświadczamy wielkiego cierpienia, smutku czy porażki. Nie poddawajmy się, szukajmy rozwiązania. Jak pisze w recenzji Ewa Błaszczyk - "od rozpaczy do nadziei jest droga długa i bolesna, ale warto na nią wejść". Mamy jedno życie i trzeba je wycisnąć jak cytrynkę, chociaż dla każdego znaczy to coś innego. Zostawiam Was z tą pierwszą stroną. Mam nadzieję, że Wam też się spodoba.




czwartek, 4 sierpnia 2016

Jeszcze nie

Czytam książkę Billa Hybelsa Zbyt zajęci, by się NIE modlić. Zwolnij tempo, aby spotkać Boga. Książkę gorąco polecam (wypatrzyłam ją podczas Targów Wydawców Katolickich, na stoisku wydawnictwa esprit), a jeden z fragmentów tak pasuje do różnych rozterek, które są naszym udziałem, że muszę się nim podzielić i pozwalam go sobie po prostu zacytować.

Żyjemy w społeczeństwie instant, zawsze próbując zrobić wszystko coraz szybciej. Autostrady mają szybkie pasy, supermarkety możliwość błyskawicznej obsługi, filmy i programy w telewizji dostajemy na żądanie” i chcemy zmienić swój komputer, jeśli musimy na coś czekać pięć sekund. Wszystko to tłumaczy, dlaczego ludzie mówią mi: „Nie wiem, co o tym myśleć. Modlę się w pewnej intencji od trzech dni i Bóg jeszcze nic z tym nie zrobił”.

piątek, 22 kwietnia 2016

Moc uwielbienia

Chciałabym Was zachęcić do lektury książki „Moc uwielbienia” Merlin R. Carothers. Do tej lektury nie trzeba szczególnie namawiać, wystarczy przeczytać kilka pierwszych stron i sama się broni. Trzymając ją w ręku po raz pierwszy uznałam, że to chrześcijańska książka jakich wiele. Tymczasem zdumiała mnie, wyostrzyła zmysły, niewiele ponad 200 stron a ja czuję się odkrywcą. W internecie i prasie znajdziecie jej recenzje, więc nie zamierzam się zatrzymywać na tej płaszczyźnie. Skupię się na treściach, które wywróciły moje postrzeganie uwielbienia Boga.

Będąc kilkukrotnie na nabożeństwach uwielbienia, nie rozumiałam ich. Sądziłam, że uwielbienie to umiejętność zarezerwowana dla osób „głębokiej wiary”, w każdym razie nie dla mnie (poszukującej, wątpiącej, upadającej) i ograniczająca się do konkretnej mszy św. Tymczasem uwielbienie Boga powinno być sposobem życia. Mamy wielbić Boga za każdą sytuację, której doświadczamy. Natychmiast zjawiła się u mnie pokusa, żeby „na próbę” wielbić Boga za trudności, których doświadczam, a wtedy Bóg je przemieni. Jednakże uwielbienie nie może się opierać na naszych warunkach,  naszej nadziei na zmiany w przyszłości, to nie może być motywacją, inaczej nie będzie szczere. „Uwielbienie polega na akceptacji teraźniejszości…akceptacji Bożej woli względem nas…”. 

Skoro tak, po co wielbić Boga? Bo „Bóg ma doskonały plan na twoje i moje życie…ale punkt zwrotny nie może nastąpić, dopóki nie zaczniemy  wielbić Boga za naszą sytuację, zamiast krzyczeć, żeby to wszystko zabrał.” Bóg tak kieruje naszym życiem dopuszczając trudności, by przyciągnąć nas do siebie i pokazać nam jak bardzo Go potrzebujemy. Bóg doświadczając nas wyprowadza z tego dobro, nawet jeśli po ludzku jest coraz gorzej, uwielbiajmy Go, bo jeśli tylko opieramy się Jego słowie w tym czasie nasza wiara wzrasta. Świadectwa wykorzystane przez autora, potwierdzają, że jeśli  szczerze wielbimy Boga, Jego moc wpłynie na sytuację, w której jesteśmy  i wkrótce zauważymy tę zmianę w nas lub wokół nas.

Jeśli ktoś ma wątpliwości, tak jak ja, że do uwielbienia Boga w trudnościach potrzeba wielkiej wiary, a my nie czujemy się na siłach, jest dla nas dobra wiadomość. „ Wiara  nie powstaje w naszych emocjach, uczuciach. Wiara jest sprawą woli”. Zatem wystarczy podjąć decyzję, że wierzę. 

Książka jest bogata w Boże prawdy, do których będę wracała. Nie sposób ich wszystkich przytoczyć. Zapewne każdy zwróci uwagę na coś innego. Nadmienię tylko, że mój poprzedni post dotyczył mojej niecierpliwości, a w książce znalazłam spory fragment na ten temat, który jest odpowiedzią na moje rozterki.