Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewa. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 czerwca 2017

o. Adam Szustak zachęca: tańcz w deszczu



A my poszukujemy Boga, coraz intensywniej. I staramy się, by w deszczu naszej niepłodności naprawdę zrobić coś niezwykłego i dobrego - duszpasterstwo rozwija się dynamicznie, nadchodzą duże zmiany :) Po wakacjach spotykamy się w parafii NMP Matki Miłosierdzia na Stegnach i tam dopiero będzie się działo :))) Duch Święty wieje z mocą i prowadzi niestrudzenie :) A to nie wszystko - ruszy też formacja dla wszystkich, którzy tęsknią za Bogiem, wciąż bardziej i bardziej (albo mają w sobie pragnienie, by zatęsknić): spotkania ze Słowem :)))) Czyli budowanie / umacnianie solidnego fundamentu wiary poprzez zgłębianie Słowa Bożego.

Ogromna w nas radość z tego powodu, dużo pracy, ale i owoce będą wielkie :)))

Mniej nas tutaj, bo: Gdzie bowiem jest twój skarb, tam będzie i serce twoje (Mt 6, 21).

A piękne jest to przesunięcie akcentów - od bólu niepłodności i skupieniu na tym bólu, niedostatku, poczuciu niższej wartości do postawienia Boga w centrum i dostrzeżenia sfer, gdzie nasza płodność (duchowa) owocuje. Nie zapominamy o naszych dzieciach, walczymy, czekamy z utęsknieniem i radość będzie ogromna, gdy ta chwila nadejdzie, ale TU i TERAZ dzieje się tak wiele! Dzięki Bogu i na chwałę Boga!!! A my działamy :)
Też tak chcecie??? :) Zapraszamy na Msze i spotkania od września - szczegóły pojawią się na naszej stronie www.pragniemypotomstwa.pl.

A jeśli nie chcecie czekać do września, dajcie znać :) Mieliśmy ostatnio ognisko i na pewno powtórzymy w czasie wakacji, bo naszych spotkań też nam wciąż mało. Są jeszcze inne plany - dużo w nas Bożej radości i energii do działania :)))
I pomyśleć, że tyle cykli minęło w zamknięciu - z powodu bólu i z obawy przed bólem... 





niedziela, 30 kwietnia 2017

Czy czuję się jak mamut? ;)

Kilka dni temu korespondowałyśmy z dziewczynami i padło stwierdzenie, że ze względu na (tu w zależności od opcji) czas starań o dziecko / staż małżeński / wiek możemy się czuć jak mamuty... Nie wypowiedziałam się wtedy. Rozumiem doskonale, o co chodzi, bo sama któregoś razu na spotkaniach DMPP ze zdziwieniem stwierdziłam, że mamy jeden z dłuższych staży małżeńskich i trochę dziwnie się poczułam. Ale nie czuję się jak mamut...

Dziś nasza 12. rocznica ślubu. I bardzo mi z tym dobrze. Choć nie wiem, kiedy to zleciało.
Z tym, że po prostu dobrze nam razem, że nie lubimy się rozstawać, że lubimy być tylko we dwoje, że możemy na siebie liczyć. Mamy swój rytm wypracowany przez te lata. A różniliśmy się i nadal różnimy, choć różnice też ewoluowały z czasem.

Od listopada 2015 roku (od rekolekcji z o. Jamesem Manjackalem)

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Druga żona lub służąca, a może przygodny seks z nieznajomym...

 
Niedziela mijała leniwie. Przygotowując mięso do suszenia, włączyłam odcinek "Na dobre i na złe". Do szpitala trafiła bohaterka grana przez Edytę Olszówkę – kobieta po 40 z dolegliwościami kobiecymi. Jak się okazało – była w ciąży. Niespodzianej i upragnionej, o którą starała się wiele lat metodą "zmieniałam lekarzy i facetów", by w końcu "temu udało się za pierwszym razem". Historia oczywiście była trochę bardziej skomplikowana, jak na serial przystało, ale ta "nowoczesna" metoda starań o dziecko zwróciła moją uwagę. Taki znak dzisiejszych czasów (?).

Kiedyś kobiety podsuwały mężowi płodną służącą (zawsze miałam sporo wątpliwości, czytając historię Sary) albo same oddawały się służącemu lub innemu mężczyźnie, by zajść w ciążę (to i dziś takie "na czasie").

Na jednym z blogów podróżniczych* trafiłam na taki opis:

Dobry Allach ograniczył nam możliwość ożenku do czterech kobiet. Ale niemal nikt z tego nie korzysta. Zaledwie dwadzieścia pięć procent mężczyzn w Zjednoczonych Emiratach Arabskich ma więcej niż jedną żonę. A ja osobiście nie znam nikogo, kto miałby więcej niż dwie. [...] A ci, którzy się na to decydują, zazwyczaj robią to z jednego powodu – ich pierwsza żona nie może mieć dziecka. Zamiast się rozwodzić, bierze drugą żonę i kocha je obie. Wszyscy są zadowoleni.

I wypowiedź żony:

Nie mamy nic przeciwko temu. Sama bym wybrała mojemu mężowi drugą żonę, gdybym była bezpłodna. Wcale nie byłabym o nią zazdrosna i traktowałabym ją jak siostrę – wyszeptała dziewczyna i oddała mikrofon mężczyźnie.

Wszyscy są zadowoleni? Nie byłabym zazdrosna??? Żart chyba...

Po raz kolejny stwierdziłam, że mam, zdecydowanie mam, za co dziękować Bogu! (wiem, wiem, powtarzam się 😉) Za to, że jestem katoliczką, że urodziłam się w Polsce i zostałam wychowana w wierze, za sakrament małżeństwa, za Męża, który mnie kocha, szanuje i wspiera, i którego ja kocham, szanuję i wspieram...

Nie mam dylematów typu – pojawi się druga żona, kochanka, surogatka (o tym też się dziś słyszy)...

Łatwo tego nie docenić, bo wydaje się takie oczywiste... Ale im więcej przyglądam się temu, co dzieje się współcześnie – też w sferze relacji, seksualności, (bez)dzietności, tym bardziej widzę, jak wiele dobra otrzymałam i otrzymuję. Otrzymujemy. Jak ważne jest to, co mamy.  I jak wiele nam daje życie w bliskości z Bogiem. 

*dzieckowdrodze.com (sic!)

poniedziałek, 27 marca 2017

Sara, Anna i Zachariasz – wciąż o uczuciach

Dzieje się emocjonalnie dużo. W kwestii wiary... cóż... wiem, że nic nie wiem, a wierzę, że Pan Bóg jest większy i ogarnia mnie i z tymi emocjami i z wiarą. Ja nie ogarniam.

Sara


Jakiś czas temu usłyszałam znów słowa: Wierzę, że i Wam Pan Bóg niedługo w końcu pobłogosławi. Przytaknęłam dobrotliwie, w głębi ducha się podśmiewając i pobłażliwie myśląc tak, tak, jasne. Po jakimś czasie wróciłam myślami do tej reakcji i ze zdziwieniem stwierdziłam: czyżbym była jak Sara? Czas upływa to prawda, ale biologicznie nic nie jest jeszcze przesądzone. Ale czy wierzę? Jak wierzę?

Anna


Czasem się zastanawiałam, że w swojej historii takiego spotkania z Bogiem jak Anna nie miałam – na granicy wytrzymałości, a w zasadzie po przekroczeniu wszystkich barier. Przed ołtarzem, cała we łzach. Nie, że nigdy nie płakałam, ale w miarę dyskretnie.

czwartek, 16 marca 2017

Uczucia niechciane (2)

Przeczytałam post Agi i chciałam skomentować, ale jednak za długi komentarz by wyszedł i zniknąłby po prostu. A temat uczuć niechcianych też do mnie wraca. 

Właśnie zobaczyłam na Fb radosną informację o narodzinach w dalszej rodzinie (ślub był chyba w zeszłym roku?), inna kuzynka jest w ciąży. I niby wspaniale, ale rzeczywiście pojawia się niechciany SMUTEK. Mimo że nikomu nie życzę takich trudności, jakich my doświadczyliśmy i doświadczamy. Mimo że to wspaniałe dziewczyny i małżeństwa i taki porządek rzeczy. Nie zobaczę sie z nimi, jest dystans, brak bezpośredniego kontaktu, napiszę "Gratulujemy!!!" i po sprawie...

Czy aby na pewno? Będą pojawiać się kolejne zdjęcia, radosne nowiny (bo przecież o trudnościach i codziennych zmaganiach informować nie będą), dziecko będzie rosło – miesiąc, 3 miesiące, roczek; pojawi się rodzeństwo, a u nas bez zmian... I tak będę oglądać te zdjęcia, nawet lajkować, zachwycać się szczerze radosnym maluchem, a w sercu... odezwie się SMUTEK.

Dopiero co przypomniały mi się moje zmagania z innym niechcianym uczuciem – zazdrością. Najpierw STRACH, że ktoś się ze mną podzieli radosną nowiną i próba uprzedzenia tej sytuacji (lustrowanie brzucha, badanie zachowań, czasem nawet podpytywanie – wszystko, bym mogła się przygotować), potem ŁZY, budowanie dystansu, ZAZDROŚĆ (czemu ona nie ja? W czym jest lepsza, a w zasadzie to nie jest, więc czemu...).

środa, 8 lutego 2017

Radość ze spotkania :) Ogromna radość

Ofiaruję Tobie, Panie mój
całe życie me, cały jestem Twój, aż na wieki
Oto moje serce, przecież wiesz
Tyś miłością mą, jedyną jest

Wróciłam ze spotkania wspólnoty – lekka i radosna! Jak dawno nie byłam :). Chcę dziękować Panu za wszystko, we wszystkim uwielbiać, mówić dookoła miłe rzeczy i dzielić się tym stanem! A tak trudno było mi się na to spotkanie zebrać. Tyle rzeczy odciągało moją uwagę i jakie racjonalne tłumaczenia – w końcu dziś urodziny mojego męża, no to jak to nie będzie mnie w domu, gdy wróci z pracy??? Nie do pomyślenia ;) Mąż przyjął to jednak bardzo naturalnie, a ja pojechałam! Śpiew, wspólna modlitwa, fragment Ewangelii (dzisiejszy – o czystości serca), kwadrans rozważań wg metody ignacjańskiej i dzielenie w trzyosobowych grupkach. Tak niewiele i tak wiele!

Gdzie Bóg szykuje dla nas coś wyjątkowego, tam piętrzą się trudności. 

piątek, 3 lutego 2017

Już rok...

Czy Wam też czas płynie tak szybko? Dopiero były święta, Nowy Rok, a tu już luty… Życie wypełnione obowiązkami, radościami, smutkami, działaniem. Nim się obejrzałyśmy mija ROK od pierwszego wpisu na naszym blogu. To był niesamowity rok - wiele się wydarzyło, zmieniło. Nie nie zostałyśmy wszystkie mamami… Nasze oczekiwanie trwa (i to chyba jeden z takich przypadków, gdy jubileusz nie jest po prostu źródłem radości), ale zmieniło swoje oblicze. Kto uważnie śledzi nasze wpisy, z pewnością zauważył.


O nas sprzed roku przeczytacie tu. Co się zmieniło? 
Dwie z nas z niesamowitą energią szykują się na przyjęcie swoich dzieci (wiecie - zmiana mieszkania, samochodu i takie tam drobne przygotowania), konkretnie i z zaangażowaniem. Oczywiście łącząc to z (jedna) milionem innych aktywności (tak już ma, czytaliście - adhd… 😉 ), (druga) - odnajdywaniem życiowej równowagi, docenianiem codzienności i rozwijaniem kolejnych umiejętności (zaraz, co to było? tak! szycie na maszynie).

sobota, 7 stycznia 2017

Bogactwo i trudy kobiecości

Zanosi się, że ten rok będzie mi upływał pod znakiem kobiecości. Pod koniec ubiegłego temat dość często zaczął się pojawiać w rozmowach (kobiecość w aspekcie fizycznym - emocje, cielesność, dbanie o siebie), dostałam propozycję pisania o kobiecości (cóż bardziej mi bliskiego, a jednak przed napisaniem wypada temat zgłębić i uporządkować), trafiłam na Kalendarz Kobiety (szukałam takiego terminarza, który pomoże mi w regularnym, pogłębionym obcowaniu ze Słowem) i wyszukałam weekendowe rekolekcje dla kobiet w dwóch wersjach / terminach / miejscach: u franciszkanów w Gdańsku Śpiąca królewna czy walcząca i urzekająca jak Judyta oraz u sióstr Sacre Coeur (znanych mi z ignacjańskich dni skupienia, które sobie niezwykle cenię) w Pobiedziskach k. Poznania Spotkanie z własną kobiecością. (Franciszkanie mają też sesje poświęcone relacjom matka - córka).

A to nie wszystko:

czwartek, 5 stycznia 2017

Modlitwa zawierzenia



Panie, Boże, nie mam pojęcia, dokąd podążam. Nie widzę drogi przed sobą.
Nie mogę wiedzieć na pewno, gdzie ona się kończy, ani też nie znam do końca siebie
i fakt, że sądzę, iż spełniam Twoją wolę, nie znaczy, że tak rzeczywiście jest.

Ale wierzę, że pragnienie podobania się Tobie istotnie Ci się podoba.
I mam nadzieję, że pragnienie to kryje się we wszystkim, co czynię.

Ufam także, że nigdy nie zrobię czegoś, co by było niezgodne z tym pragnieniem.
Wiem również, że skoro tak postępuję, Ty poprowadzisz mnie właściwą drogą,
chociaż mogę nic o tym nie wiedzieć.

Dlatego zawsze będę Ci ufał, nawet choćby mi się wydawało,
że jestem zagubiony i w cieniu śmierci.

Nie będę się bał, bo Ty zawsze jesteś ze mną
i wśród niebezpieczeństw nigdy nie zostawisz mnie samego.

Thomas Merton

piątek, 23 grudnia 2016

Życzenia Świąteczne


Kochani,

Życzymy Wam wspaniałych Świąt Bożego Narodzenia, chwili zapomnienia o tęsknotach, otwarcia na Boży plan i pomyślnego Nowego Roku.

A do życzeń jeszcze wierszyk ks. Jana Twardowskiego :)

Pomódlmy się w Noc Betlejemską,
w Noc Szczęśliwego Rozwiązania,
by wszystko się nam rozplątało,
węzły, konflikty, powikłania.

Oby się wszystkie trudne sprawy
porozkręcały jak supełki,
własne ambicje i urazy
zaczęły śmieszyć jak kukiełki.

Oby w nas paskudne jędze
pozamieniały się w owieczki,
a w oczach mądre łzy stanęły
jak na choince barwnej świeczki.

Niech anioł podrze każdy dramat
aż do rozdziału ostatniego,
i niech nastraszy każdy smutek,
tak jak goryla niemądrego.

Aby się wszystko uprościło -
było zwyczajne - proste sobie -
by szpak pstrokaty, zagrypiony,
fikał koziołki nam na grobie.

Aby wątpiący się rozpłakał
na cud czekając w swej kolejce,
a Matka Boska - cichych, ufnych -
na zawsze wzięła w swoje ręce.

czwartek, 22 grudnia 2016

Rekolekcje - Wilki Dwa w obronie stada

Z wielu różnych rekolekcji dostępnych on-line wybraliśmy w tym roku rekolekcje z o. Adamem Szustakiem i Robertem Friedrichem. Słuchamy sobie co kilka dni 2 odcinki. Dziś tak mocne i tak do nas, że muszę się z Wami podzielić.

Spojrzenie z dwóch perspektyw (duchownego oraz męża i ojca) niesamowicie wzbogaca ich wydźwięk. Konkretyzuje, zakotwicza w życiu.

Pierwszy odcinek, który polecam poświęcony jest niewysłuchanym prośbom. Pojawia się w nich temat utraconego życia. Mąż i ojciec mówiący o żałobie po nienarodzonych dzieciach! O pytaniach, które się pojawiają, gdy spotka nas cierpienie.



piątek, 2 grudnia 2016

Roraty i... Bóg to wie



Kończy się pierwszy tydzień Adwentu.
Od samego początku dostaję pytania: Idziesz na roraty? / Byłaś dziś na roratach?

DZIEŃ I
Postanowienie było (spróbuję), budzik nie zadzwonił.

DZIEŃ II
Postanowienie było (spróbuję), budzik zadzwonił, wyłączyłam. Nie byłaś?

DZIEŃ III
Postanowienie jw., budzik zadzwonił, obudziłam się... 20 minut przed budzikiem, zasnęłam, zanim zadzwonił, po dwukrotnym włączeniu drzemki – wyłączyłam. Ale jak to wolałaś pospać? Ile nocy w roku możesz przytulić się do męża, a ile pójść na roraty??? To żadne tłumaczenie...

Zaczęłam się przyglądać sobie w tej sytuacji

wtorek, 29 listopada 2016

Sposób na smutki - instrukcja w 10 krokach

Dziś z przymrużeniem oka ;)




Instrukcję dostałam od Marty :) Dziękuję :*

sobota, 26 listopada 2016

Bogiem silni - na przekór trudnościom

Z racji moich doświadczeń w staraniach o dziecko, jestem wyczulona na temat macierzyństwa – w każdym aspekcie. Obserwuję i prywatne losy matek, i te nagłaśniane medialnie. Przyglądam się relacjom rodzinnym, wspieram ruchy pro-life. A te historie są bardzo różne. Nie próbowałam ich nigdy jakoś klasyfikować. Zastanawiam się jednak zawsze, co Bóg chce mi powiedzieć na ich podstawie... 

 

Siła płynąca z relacji z Bogiem

Idąc na pierwsze spotkanie we wspólnocie, nie znając nikogo, powiedziałam: Panie Boże, Ty mnie tu przyprowadziłeś, jestem. Ty wybrałeś dla mnie tych ludzi i mnie dla nich. Wiesz, co robisz. Nikt mnie o nic nie zapytał, mimo że byłam nowa. Trochę się zdziwiłam, ale i przyjęłam to z ulgą. Weszłam do grupy, która się znała. Też nie pytałam. Ich historie odkrywały się dla mnie powoli w ciągu wielu miesięcy, fragmentami i zdumiewały coraz bardziej. Poznałam matkę, która towarzyszyła swojej córce w umieraniu, matkę, która przy kolejnej ciąży usłyszała, że to już o dziecko za dużo i została sama, matkę, która się troszczy, bo jej córka ma problemy zdrowotne, matkę dwójki dzieci, której małżeństwo się sypie na całej linii... To co mnie zdumiewało to ich wewnętrzna siła – płynąca z bliskiej relacji z Bogiem. To roziskrzone oczy i modlitwa uwielbienia.

poniedziałek, 21 listopada 2016

Nadchodzi nowe, Boże nowe


Niezwykły czas nastał. Nie pierwszy w moim życiu, pewnie nie ostatni. Zapadły decyzje, zamykam pewien rozdział. Co będzie teraz, jakie są Boże plany wobec mnie, nie wiem. Ale wiem, że są. Widzę, jak mnie przygotowuje.

Zadziwia mnie ta wewnętrzna pewność co do słuszności decyzji. Co jakiś czas jeszcze sprawdzam, czy coś się nie zmienia. Czy to nie moje jakieś widzimisię, czy nie będę żałować. Ale nie – pewność i pokój się utrzymują. A mój wzrok z coraz większą ciekawością kieruje się ku przyszłości.

Niesamowite jest to, co się dzieje i jak się wszystko toczy. Oczywiście powoli, łagodnie. 
 
W październiku rozpoczęłam kurs Alpha (jako uczestnik, trochę zdziwiona, ale wychodząc z założenia, że Bożych zaproszeń się nie odrzuca – i że widać tam Pan coś dla mnie szykuje; a jeśli nie to być może ja będę dla kogoś). Teraz w weekend wzięłam udział w dniu skupienia. Temat: Duch Święty (!). Kilka dni po podjęciu decyzji! W momencie, gdy jestem pomiędzy – tym, co tak dla mnie ważne i przez kilka lat nadawało sens mojej niepłodności, a znakiem zapytania.

poniedziałek, 31 października 2016

By być bliżej Boga przez cały dzień - Nowenna Pompejańska

I jeszcze tematyka różańcowa :)
Zamieszczam filmik o. Adama Szustaka nt. odmawiania Nowenny Pompejańskiej. 1 listopada rusza wspólne odmawianie nowenny z o. Adamem - może ktoś będzie chciał i zdąży dołączyć. Może dla kogoś, kto się waha od dłuższego czasu, będzie to impuls do działania w miejsce wahania ;) Tak czy inaczej warto posłuchać tej "instrukcji obsługi".



A to co o. Adam mówi o możliwych trudnościach, które się pojawią, nasuwa mi na myśl trudności, o których niektórzy z Was (modlący się w róży różańcowej małżeństw pragnących potomstwa) mi pisali - wytrwała modlitwa ma moc, a szatanowi zależy, by nas zniechęcić. Miejmy tego świadomość i nie dajmy się :)

Mam jeszcze cały dzień na decyzję, czy przyłączam się do tej pompejanki ze swoją intencją. W grupie zawsze raźniej. W grupie znajomych tym bardziej, więc jeśli się zdecydujecie, napiszcie mi :)

niedziela, 30 października 2016

Zaprosić Maryję i Jezusa do swojego życia


Przez cały październik codziennie odmawiałam 10 różańca w ramach róży różańcowej małżeństw pragnących potomstwa. Rozważałam drugą tajemnicę światła: cud w Kanie Galilejskiej. Ucieszyłam się na nią, nie powiem, jest jedną z moich ulubionych.

1. 
Nie pamiętam dokładnie, w którym to było roku, ale jeszcze zanim się pobraliśmy. W gazetce parafialnej w kościele w Podkowie Leśnej, gdzie byłam akurat na rekolekcjach Ruchu Światło-Życie (chyba to KODA była), trafiłam na fragment rozważań do tego właśnie wydarzenia z życia Jezusa. Komentarz ten tak do mnie przemówił, że go wycięłam, włożyłam do Pisma świętego i nieraz do niego wracałam. Myślę, że w pewien sposób ukształtował moje spojrzenie na małżeństwo i pojawiające się trudności. Także na różnice naszych charakterów i podejścia do różnych spraw.

Oto słowa komentarza:

Wino, którym Chrystus obdarował nowożeńców na weselu w Kanie Galilejskiej, było lepsze niż to, którego zabrakło [...].
   Podobnie rzecz ma się z małżeństwem. Pierwsza miłość jest nacechowana entuzjazmem, radością, wzajemnym obdarowywaniem się bez trudu. I tak aż do pierwszego nieporozumienia. A potem zrodzi się druga miłość, która dzięki oczyszczeniu stanie się głębsza. Miłość, która będzie akceptowała cierpienie i wypływała z pokory.
   Trzeba przebyć długą drogę integracji, ascezy, przebaczenia i cierpliwości, ponieważ jedność nie jest wcale czymś oczywistym. Zgoda w rodzinie nie jest czymś oczywistym, nie przychodzi sama z siebie; sama przychodzi niezgoda.

„Zgoda nie jest czymś oczywistym, nie przychodzi sama z siebie; sama przychodzi niezgoda – te słowa przypominałam sobie często. Nie tylko w sytuacjach małżeńskich,

wtorek, 25 października 2016

Wierzysz, czy wątpisz...

Treści z rekolekcji wciąż we mnie pracują. Trudno wrócić do rzeczywistości i jak tylko mogę opóźniam ten powrót. Chcę jak najdłużej zachować w sobie ten pokój, tę pewność, tę radość ze spotkania z Panem. Pamięcią chwytam wspomnienia atmosfery i ją wciąż chłonę.

Drugiego dnia miałam niesamowite wrażenie, że o. James czyta w moich myślach... Że Pan za pośrednictwem ojca rozstrzyga moje wątpliwości. Pojawiały się pytania i nagle,

niedziela, 23 października 2016

Jesteście jedno, czyli jak Bóg mówi mi: "bez męża nie"

To były nasze pierwsze rekolekcje małżeńskie. Może dlatego byłam pod takim wrażeniem - tego, jak wiele o małżeństwie można powiedzieć, jak wszystko oprzeć na Słowie Bożym, jak można we dwoje przeżywać to Słowo i wspólnie się modlić. I że tak ważne jest, by być razem i dla siebie. O. James wiele razy powtarzał: "na tych rekolekcjach robicie wszystko razem" - do komunii razem (nawet, gdy przyjmuje ją tylko jedno), posiłki razem, do modlitwy wiernych wychodzimy razem.

Mamy swoje obowiązki, codziennie w przerwie obiadowej musieliśmy podjechać do domu. Pierwszego dnia pojechał M. Gdy zaczęła się konferencja, a jeszcze nie wrócił, nie mogłam się skupić, ani wysiedzieć w miejscu (tak zresztą mam za każdym razem, gdy zdarzy nam się pójść oddzielnie do kościoła, a M. ma dołączyć, bo jedzie np. z pracy - póki nie dołączy nie jestem w stanie się skupić).

Drugiego dnia ja pojechałam sama (kolejka do spowiedzi posuwała się tak wolno, że nie zdążylibyśmy razem pojechać; ale warto było w niej stać - Chwała Panu!).

Dopiero trzeci dzień

wtorek, 4 października 2016

Życie matki


Dziś podczas rozważań różańcowych moje myśli niespodzianie skierowały się ku tajemnicy Zwiastowania (niespodzianie, bo dziś wtorek - rozważanie tajemnic bolesnych). I myśl: przecież życie Maryi było zagrożone jeszcze ZANIM począł się Jezus! Przecież była zaręczona z Józefem, a dziecko nie miało być jego. A to dla dziewczyny współczesnej Maryi oznaczało jedno – ukamienowanie. Jeszcze nie było nowego życia, a Maryja już zadeklarowała gotowość poświęcenia dla niego swojego życia.

Jak dalekie to od tych postaw, które obserwujemy dzisiaj...

Maryjo, kształtuj moje serce na wzór serca swego.